20 paź 2012

Maski algowe Bielenda


Dziś postanowiłam zrobić sobie wieczór SPA i przy okazji zrecenzować Wam maski algowe Bielendy [KLIK]. Na początku postu chciałabym serdecznie podziękować autorce bloga Natura i ja [KLIK], za otagowanie. Tag: Październik miesiącem maseczek jest bardzo ciekawy i zmobilizował mnie do recenzji, ale mimo to nie chcę brać w nim udziału, bo nie do końca odpowiadają mi jego zasady, a poza tym październik mam bardzo intensywny i ciężko byłoby mi zmobilizować się do cotygodniowej pielęgnacji maseczkami. Tak czy siak recenzja maseczek powstała i zapraszam do przeczytania.




1) Skład INCI
Przesypałam swoje uzupełnienia w pojemniczki i wyrzuciłam opakowania, więc posiadam tylko skład maski ze spiruliną, którzy przedstawia się następująco:

Solum Diatomeae (Diatomaceaous Earth), Sodium Alginate (Algin), Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophoshate, Lithothamnium Calcarum Extract, Spirulina Maxima Powder, Perfum (Fragnance)

ogólnie jeśli chodzi o skład większość była w porządku, poza maską arbuzową, która miała w składzie glikol propylenowy, więc przed zakupem lepiej uważać i rzucić okiem na skład INCI. 

2) Cena
Od około 40zł za uzupełnienie do około 45zł za normalne opakowanie, przy zawartości 190gram. 

3) Dostępność:
Są to maski do użytku profesjonalnego, więc można je dostać jedynie u dystrybutora Bielendy, w profesjonalnych sklepach kosmetycznych lub ewentualnie na allegro. Kiedyś mignęły mi również na wystawie salonu fryzjerskiego w CH Land w Warszawie, ale w sporo droższej cenie. 
 
4) Opakowanie: 
Plastikowe opakowanie lub foliowe uzupełnienie. 

5) Konsystencja:
Maski mają formę proszku. Po zmieszaniu z wodą tworzą paćkowatą konsystencję, która po kilku minutach zastyga tworzą tradycyjną strukturę maski peel-off.







6) Zapach:
Maski są intensywnie perfumowane, więc nawet ta ze spiruliną ma znośny zapach. Ogólnie po rozrobieniu z wodą pachną całkiem przyjemniej, bo sam proszek ma zbyt intensywny zapach jak dla mnie. 

7) Działanie:
Dwie z masek zrobiły na mnie szczególne wrażenie: ze spiruliną i aloesowa. Maska algowa ze spiruliną świetnie odświeża i ujednolica koloryt skóry. Polecana jest dla palaczy i myślę, że pod tym względem sprawdziłaby się idealnie, bo pozostawia rozświetloną i wypoczętą twarz. Aloesowa natomiast jest świetna dla trądzikowców. Bardzo dobrze nawilża, jednocześnie przyspieszając gojenie się niespodzianek. Co do reszty, raczej mnie nie zachwyciły. Arbuzowa zaliczyła wpadkę ze składem, a do tego nie robi w sumie nic, poza działaniem relaksującym (ma całkiem przyjemny zapach). Maski hialuronowa i z czerwonym winem polecane są dla starszych cer i może dlatego nie zauważyłam rezultatów. Maseczka z glinką mimo, że przeznaczona do mojego typu cery, nie działa wg mnie zbyt spektakularnie.

8) Wydajność:
Wg producenta maska algowa starczy na 10 użyć, przy założeniu, że stosujemy ją na twarz, szyję i dekolt. W moim przypadku jest bardziej wydajna bo stosuję głównie na twarz. 

9) Certyfikaty: 
Brak

10) Stosunek do zwierząt:
Deklarują się jako przyjazną firmę, aczkolwiek nie mają żadnego certyfikatu na potwierdzenie tej tezy.


 Podsumowanie:
Gorąco polecam maseczki algowe, szczególnie aloesową i ze spiruliną. Działają cuda, a do tego przyjemnie jest się czasem zrelaksować i poczuć jak w prawdziwym SPA. Tym bardziej jak się wcześniej zrobi peeling kawitacyjny domowym sprzęciorem, a następnie nałoży serum i maskę. Efekty widać następnego dnia gołym okiem ;)

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. na mojej wishliście jest teraz cytrusowa i żurawinowa ;)muszę tylko wykończyć te co mam

      Usuń
  2. Wolałabym, żeby nie były perfumowane... Jakoś bym zniosła te wonie... Bardzo lubię algi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem przewrażliwiona na punkcie intensywności zapachów, ale akurat zapach spiruliny lepiej znoszę z dodatkami perfumowymi ;) choć reszta masek mogłaby być bezzapachowa lub przynajmniej mniej intensywna

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe maseczki. Podobno sama spirulina super się sprawdza jako maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama spirulina również jest super i to jej maska ze spiruliną zawdzięcza to spektakularne wyrównanie kolorytu. Tyle, że maski algowe dodatkowo jeszcze napinają skórę i pory stają się wyraźnie mniejsze

      Usuń
  4. Jak uda mi się ją gdzieś dorwać, to chętnie wrzucę do koszyka ze względu na przyjazny skład;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto, ze względu na skład, ale też ze względu na działanie. Choć na skład lepiej uważać, bo nie wiem czy wszystkie są super - nr. arbuzowa ma Propylene Glicol

      Usuń
  5. Uwielbiam maski algowe Bielendy, moją ulubioną jest maska czekoladowa. Pięknie napinają skórę, ujędrniają, fantastycznie nawilżają. Muszę kupić tę ze spiruliną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekoladowej jeszcze nie miałam, obawiam się, że bym ją zjadła ;)

      Usuń
  6. Muszę zaopatrzyć się w aloesową :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie próbowałam jeszcze tej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, zapraszam serdecznie do zabawy :)
    http://fyourbeauty.blogspot.com/2012/10/tag-moje-wosy-w-piguce.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...